ZWAŻAJ NA TECHNOLOGIĘ


Niewątpliwie Brytyjczycy zostawili po sobie w Indiach dwie rzeczy.

Pierwsza z nich to kolej. Solidna o dobrze rozbudowanej sieci. Bez problemu można dostać się z jednego końca Indii na drugi za niewielkie pieniądze. Dużo ludzi podróżuje w ten sposób. Podczas podróży raczej nie należy liczyć na spokój. Tak jak wszystko w Indiach, pociągi są pełne życia.
Druga rzecz to biurokracja. Brytyjczycy ją wprowadzili, a Hindusi doprowadzili do perfekcji. Zaczyna się już na lotnisku. Jest już dostrzegalna, ale nie w sposób oczywisty. Jeszcze nie wiesz, że jest małym potworem.
Był październik, mój powrót do Polski zaplanowany był w marcu. Pomyślałam, że fajnie będzie mieć kartę SIM.
Dowiedziałam się, czy mogę ją mieć. Mogę.
Dostałam do wypełnienia formularz. Potrzebne było zdjęcie. Oczywiście miałam ze sobą ksero paszportu.
Komplikacje zaczęły się w momencie potwierdzenia mojego adresu pobytu. Pisemne potwierdzenie właściciela domu, gdzie wynajmowałam pokój było niewystarczające. Usłyszałam, że muszę pójść potwierdzić adres na komisariat policji.
Nie, nie pójdę. Odeszłam z kwitkiem.
Po kilku dniach olśniło mnie. A co jeśli to nie będzie pismo urzędowe, a będzie wyglądać na ważny dokument. Poprosiłam o napisanie potwierdzenia nauczyciela, koniecznie na papierze firmowym i z pieczątką. Adres shali!
Przeszło. Prawie. Oryginał nie był dość dobry, sprzedawca upierał się, że musi dostać kserokopię. Nie miałam kserokopii, miałam oryginał. Może być oryginał? Nie, musi być kserokopia. To było nawet zabawne.
Gdy dotarłam do najbliższego punktu ksero okazało się, że właśnie jest przerwa w dostawie prądu.
Taka karma. Swoją kartę SIM odebrałam następnego dnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *