Styl jogi nie ma znaczenia


Przyszedł czas na Goa. Indie jakby zostały gdzieś z tyłu.Zrobiło się wakacyjnie. Bary przy plaży. W kartach restauracji pojawiły się mięso i alkohol.
Zrobiło się różnorodnie. Pojawiło się mnóstwo możliwości. Bez względu na to, czy szukasz duchowości czy zabawy. Masaż. Joga. Tai-chi. Misy tybetańskie. Akrobaci. Kuglarze. Bębniarze…
Wszyscy solidarnie gromadzili się na plaży każdego dnia by przy dźwiękach bębnów pożegnać zachodzące słońce i kończący się dzień.

Po tygodniu zasłużonego wylegiwania się na plaży zaczął się ponownie projekt joga. Tym razem przyszedł czas na jogę Iyengara.
Miesięczny intensywny kurs zaczął się mocnym akcentem: kunjal kriya. Każdy miał za zadanie wypić około 2 litry osolonej wody na pusty żołądek i jak najszybciej ją zwrócić. Zbladłam. Przecież ja nie potrafię rzygać. I słyszę: a jak ktoś nie potrafi, to się nauczy. Rzeczywiście.
Robiliśmy to stadnie: około 25 osób w tym samym czasie i miejscu.

No i znalazłam się na drugim końcu kija. W Majsuru praktyka miała charakter zmienny, dynamiczny. Zostawaliśmy w asanach krótko na kilka oddechów. Teraz trzeba było trwać w pozycjach całe wieki. Nie wiadomo co trudniejsze.

Nigdy nie zapomnę mojej pierwszej dwudziestominutowej podpartej na ścianie sarvangasany. Po kilku minutach całe moje ciało zdrętwiało. Nie było dobrego miejsca w pozycji: pozostawanie w bezruchu było trudne, poruszenie jakąś częścią ciała było jeszcze większym błędem. Kiedy mój umysł nakazywał mi natychmiast wyjść z pozycji usłyszałam: jesteśmy w połowie, zostało 10 minut.
O Boże. Co tu robić. Tylko spokojnie.

Wcześniejszego wyjścia z pozycji nie brałam pod uwagę. Z ciałem nic nie można było zrobić, wyjściem z sytuacji było odwrócenie od niego uwagi. Zaczęłam sobie powtarzać że nic takiego się nie dzieje, że za chwilę to minie. Kiedy myśli pobiegły innym torem, zrobiło się spokojniej: umysł się wyciszył, a za nim ciało. Zrobiło się znośnie i mogłam dotrwać w pozycji do końca.

Asany praktykowane są przez ciało, ale celem jogi jest umysł.

 

***

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *